Bezpartyjni Samorządowcy analizują możliwość startu w kolejnych wyborach parlamentarnych, które odbędą się jesienią 2027 roku. Coraz częściej pojawia się także scenariusz wspólnego startu z PSL. Jak podkreśla lider Bezpartyjnych Samorządowców i były marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski, rozmowy trwają, ponieważ oba środowiska łączy podobne spojrzenie na rolę samorządu, decentralizację państwa i pragmatyczne podejście do polityki.
– W bardzo wielu sprawach mamy podobne poglądy i zbliżony program. Samorząd powinien być bliżej mieszkańców i mieć większy wpływ na rozwój regionów – podkreśla Przybylski.
Mariaż Bezpartyjnych i PSL jest możliwy
Współpraca Bezpartyjnych Samorządowców z PSL już dziś funkcjonuje na Dolnym Śląsku. Oba środowiska współtworzą klub w sejmiku województwa i zgodnie podkreślają znaczenie decentralizacji państwa oraz wzmacniania lokalnych wspólnot.
Zdaniem Przybylskiego, Polska potrzebuje dziś umiarkowanej i pragmatycznej alternatywy wobec ostrego konfliktu między największymi partiami.
– Polacy coraz częściej mają dość politycznej wojny. Chcą skuteczności, normalności i polityki skoncentrowanej na codziennych sprawach mieszkańców – zaznacza lider Bezpartyjnych Samorządowców.
Potencjalna współpraca PSL i Bezpartyjnych Samorządowców mogłaby stworzyć silne środowisko reprezentujące samorządy, małe i średnie miasta oraz mieszkańców regionów, którzy oczekują większej sprawczości lokalnych władz.
Koniec „dwuwładzy” w regionach
Jednym z najważniejszych postulatów Bezpartyjnych Samorządowców pozostaje reforma administracji publicznej. Cezary Przybylski uważa, że obecny model funkcjonowania państwa jest zbyt skomplikowany i kosztowny, a kompetencje administracji rządowej oraz samorządowej często się dublują.
Chodzi przede wszystkim o funkcjonowanie urzędu wojewódzkiego i urzędu marszałkowskiego.
Wojewoda jest przedstawicielem rządu w terenie i jest powoływany przez premiera. Marszałek województwa natomiast wybierany jest przez sejmik województwa, czyli pośrednio przez mieszkańców regionu. Odpowiada za rozwój województwa, inwestycje regionalne, transport, ochronę zdrowia czy fundusze europejskie.
Zdaniem Bezpartyjnych Samorządowców obecny system prowadzi do niepotrzebnej „dwuwładzy”.
– Gospodarzem regionu powinien być marszałek, który posiada demokratyczny mandat wynikający z wyborów. Dziś wiele kompetencji się dubluje, a mieszkańcy często nawet nie wiedzą, czym różni się urząd wojewódzki od marszałkowskiego – podkreśla Przybylski.
Likwidacja urzędu wojewódzkiego
Bezpartyjni Samorządowcy przekonują, że uproszczenie administracji mogłoby przynieść konkretne korzyści obywatelom:
- Przede wszystkim chodzi o szybsze podejmowanie decyzji,
- mniej biurokracji,
- niższe koszty utrzymania administracji,
- większą odpowiedzialność lokalnych władz przed mieszkańcami,
- sprawniejsze załatwianie spraw urzędowych.
Według tego modelu, więcej kompetencji mogłyby przejąć samorządy, które – jak pokazuje praktyka – często skuteczniej realizują zadania publiczne niż administracja centralna. Przykładem są choćby kwestie związane z transportem regionalnym, inwestycjami lokalnymi czy obsługą mieszkańców.
Bezpartyjni Samorządowcy wskazują także, że decentralizacja pozwala lepiej dopasować decyzje do potrzeb konkretnych regionów. Inne wyzwania ma Dolny Śląsk, Podlasie czy Pomorze – dlatego decyzje powinny zapadać jak najbliżej mieszkańców.
Bezpośredni wybór marszałków i starostów
Kolejną proponowaną zmianą jest zniesienie ograniczenia kadencyjności oraz wprowadzenie bezpośrednich wyborów marszałków województw i starostów.
Dziś mieszkańcy bezpośrednio wybierają jedynie wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Starostowie i marszałkowie są wybierani przez rady i sejmiki.
Zdaniem Bezpartyjnych Samorządowców bezpośredni wybór oznaczałby większą odpowiedzialność władz przed obywatelami oraz silniejszy mandat społeczny.
Zniesienie dwukadencyjności
Według Bezpartyjnych Samorządowców zniesienie dwukadencyjności da przede wszystkim większą swobodę wyboru. To mieszkańcy – a nie ustawowe ograniczenia – powinni decydować, czy dany samorządowiec dobrze wykonuje swoją pracę.
Jeżeli lokalny lider skutecznie rozwija region, pozyskuje środki i realizuje inwestycje, mieszkańcy powinni mieć możliwość ponownego wyboru takiej osoby.
Zdaniem ugrupowania ograniczenie kadencyjności często powoduje utratę doświadczonych samorządowców, którzy znają lokalne problemy i potrafią skutecznie prowadzić wieloletnie projekty infrastrukturalne czy społeczne.
Bezpartyjni Samorządowcy podkreślają jednocześnie, że najważniejszym mechanizmem kontroli zawsze pozostają demokratyczne wybory.
– To mieszkańcy powinni decydować, komu ufają i kto ma dalej zarządzać ich regionem – przekonuje Cezary Przybylski.
Samorząd zamiast politycznej wojny
Bezpartyjni Samorządowcy od lat podkreślają, że samorząd powinien być miejscem współpracy ponad podziałami politycznymi. Ich zdaniem skuteczne zarządzanie regionami wymaga pragmatyzmu, dialogu i koncentracji na konkretnych problemach mieszkańców.
Dlatego ugrupowanie chce wzmacniać rolę samorządów i ograniczać nadmierną centralizację państwa.
– Naszą ideą jest działanie dla dobra mieszkańców, niezależnie od politycznych barw. Samorząd ma przede wszystkim rozwiązywać problemy ludzi i rozwijać regiony – podsumowuje lider Bezpartyjnych Samorządowców.
Bezpartyjni Samorządowcy – ruch lokalnych liderów
Bezpartyjni Samorządowcy to ruch samorządowy tworzony przez lokalnych działaczy, samorządowców, burmistrzów, starostów i radnych. Stawiamy na skuteczne zarządzanie, a nie partyjne spory. Od lat realizujemy duże inwestycje infrastrukturalne, rozwijamy kolej regionalną, wspieramy szpitale, przedsiębiorców i lokalne społeczności.
Przez dekadę jednym z najważniejszych liderów naszego środowiska był Cezary Przybylski, marszałek województwa dolnośląskiego w latach 2014-2024, obecnie wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. To za jego kadencji Dolny Śląsk stał się jednym z liderów rozwoju regionalnego w Polsce, a samorząd województwa skutecznie pozyskiwał rekordowe środki europejskie.
Naszą największą siłą jest niezależność od partyjnych central. Wierzymy, że decyzje dotyczące inwestycji i wsparcia dla samorządów powinny wynikać z potrzeb mieszkańców, a nie z politycznych kalkulacji.
